Evarsaemlak
Technologia

3 błędy przy wierceniu pod pompę ciepła w łódzkiej glinie

Autor Andrzej Mazur, Geolog·5 grudnia 2024·8 min czytania

Większość inwestorów w okolicach Łodzi zakłada, że wiercenie pod pompę ciepła to prosta sprawa, bo glina jest wszędzie. Prawda jest taka, że to właśnie ta glina, szczególnie na terenach takich jak Bałuty czy okolice Zgierza, staje się pułapką, jeśli ekipa wiertnicza pójdzie na skróty. Wystarczą dwa lata złej eksploatacji, żeby wydajność dolnego źródła spadła o 23%, a rachunki za prąd skoczyły w górę.

Wypełnianie otworu zwykłym urobkiem zamiast termogroutu

To najczęstszy grzech na budowach, z którym spotykamy się w Evarsaemlak od 7 lat. Wiertnicy często wrzucają do otworu to, co z niego wyciągnęli, czyli zmieszaną glinę z piaskiem i wodą. Taki materiał ma fatalną przewodność cieplną, często w okolicach 0,7 W/(m·K), podczas gdy profesjonalny cement termoprzewodzący osiąga wynik 2,2 W/(m·K). Różnica wydaje się mała na papierze, ale w gruncie oznacza to, że rura PE-RC o średnicy 32 mm nie odbiera ciepła z ziemi tak szybko, jak powinna. Pompa musi pracować dłużej na wyższych obrotach, co skraca życie sprężarki o dobre 4 lata.

W 2022 roku sprawdzaliśmy instalację na Chojnach, gdzie właściciel skarżył się na zimne podłogi mimo pracy pompy na pełnej mocy. Po wykonaniu testu TRT (Thermal Response Test) okazało się, że wokół sondy powstały pustki powietrzne, bo wysychająca glina skurczyła się i odkleiła od rur. Pustka powietrzna to izolator. Zamiast przekazywać ciepło, blokuje je. Naprawa takiej usterki jest praktycznie niemożliwa bez wiercenia nowego otworu obok, co kosztuje średnio 14 300 zł za jeden odwiert o głębokości 97 metrów. (Swoją drogą, wielu inwestorów myśli, że glina to izolator, a jest dokładnie na odwrót, o ile jest wilgotna i dobrze przylega).

Prawidłowy proces wymaga wtłaczania iniektu od dołu otworu za pomocą specjalnej rury tłocznej. Tylko wtedy mamy pewność, że materiał wypełni każdą szczelinę i wyprze wodę gruntową. W łódzkich warunkach geologicznych, gdzie na głębokości 14-18 metrów często trafiamy na przewarstwienia piasków nawodnionych, stabilność tego wypełnienia decyduje o tym, czy za 3 sezony grzewcze system nadal będzie pobierał stabilne 8-10 stopni Celsjusza z gruntu. Użycie certyfikowanego materiału kosztuje około 450 zł więcej na jednym odwiercie, co przy skali całej inwestycji jest kwotą śmieszną.

Złe wypełnienie otworu sprawia, że rura zamiast grzać, wisi w powietrzu, co niszczy pompę w dwa sezony.

Brak osłony rur w strefie przemarzania

Wielu instalatorów kończy swoją pracę na samym wierceniu, zapominając o tym, co dzieje się na głębokości 1,2 metra pod powierzchnią trawnika. W Łodzi głębokość przemarzania gruntu to zazwyczaj około 1 metra. Jeśli poziome odcinki rur łączące odwierty z budynkiem nie zostaną odpowiednio zaizolowane otuliną o grubości minimum 19 mm, dochodzi do niepotrzebnych strat energii zanim glikol w ogóle dotrze do wymiennika. Widzieliśmy przypadki, gdzie rury były kładzione bezpośrednio w wykopie na gruzie pozostałym po budowie, co przy ruchach gruntu zimą doprowadziło do pęknięcia ścianki rury w grudniu 2023 roku.

Kolejnym detalem jest obsypka piaskowa. Rury w wykopie poziomym powinny leżeć na 12-centymetrowej warstwie czystego piasku, a nie na rodzimej, twardej glinie z kamieniami. Kamień pod naciskiem przejeżdżającego samochodu lub ciężkiego śniegu może powoli wgniatać się w polietylen, aż dojdzie do rozszczelnienia. W Evarsaemlak zawsze stosujemy rury typu PE-RC (Resistance to Crack), które są bardziej odporne na takie uszkodzenia mechaniczne, ale nawet one wymagają ludzkiego podejścia przy montażu. Koszt porządnego piasku do obsypki to około 280 zł za wywrotkę, a chroni to system wart kilkadziesiąt tysięcy.

Warto też zwrócić uwagę na przejścia przez fundament. Często ekipy budowlane zostawiają rurę osłonową o zbyt małej średnicy, co zmusza wiertników do wyginania rur pod kątem 90 stopni na bardzo małym promieniu. To generuje ogromne opory przepływu. Prawidłowy promień gięcia dla rury 40 mm to minimum 80 cm. Jeśli promień jest mniejszy, pompa obiegowa musi zużywać o 14% więcej prądu każdego dnia, żeby przepchnąć płyn przez instalację. To są drobne błędy, które sumują się w skali roku do kwoty, za którą można by opłacić dwa miesiące ogrzewania domu o powierzchni 140 m2.

Brak osłony rur w strefie przemarzania

Pomijanie próby szczelności pod ciśnieniem 5 barów

Próba szczelności to moment prawdy, który wielu 'fachowców' chce przeskoczyć, twierdząc, że 'przecież rura jest nowa i nic jej nie będzie'. W naszej praktyce geologicznej w Łodzi spotkaliśmy się z sytuacją, gdzie wada fabryczna zgrzewu ujawniła się dopiero przy ciśnieniu 4,6 bara. Gdybyśmy nie wykonali testu przed zasypaniem otworów, właściciel domu dowiedziałby się o wycieku glikolu dopiero wiosną, kiedy trawa nad rurami zaczęłaby żółknąć od chemii. Glikol polipropylenowy nie jest toksyczny, ale jego utrata oznacza zatrzymanie całej pompy ciepła w najzimniejszym momencie roku.

Prawidłowa próba powinna trwać minimum 120 minut. Najpierw dobijamy ciśnienie do 5 barów i obserwujemy manometr przez pierwsze pół godziny. Spadek o 0,1-0,2 bara jest naturalny, bo rura z polietylenu lekko się 'rozdyma' pod wpływem naporu wody. Jeśli jednak po godzinie ciśnienie nadal spada, mamy problem. W lipcu 2024 roku na jednej z inwestycji pod Pabianicami taki test uratował klienta przed katastrofą – okazało się, że podczas opuszczania sondy do otworu, ostra krawędź kamienia w glinie zarysowała ściankę rury na głębokości 42 metrów. Wyciągnięcie i wymiana sondy zajęła nam 3 godziny. Gdybyśmy to zasypali, koszt naprawy poszedłby w dziesiątki tysięcy.

Każdy inwestor powinien wymagać protokołu z próby szczelności podpisanego przez kierownika robót. Bez tego dokumentu większość producentów pomp ciepła, jak Vaillant czy Nibe, może robić problemy z uznaniem gwarancji na samo urządzenie, jeśli dojdzie do awarii wymiennika. Dokumentacja musi zawierać zdjęcia manometrów z datą i godziną oraz dokładny opis użytego ciśnienia. My w Evarsaemlak dodajemy do tego wykres spadku ciśnienia z rejestratora cyfrowego, co daje 99.8% pewności, że system jest szczelny. To standard, który oddziela profesjonalne firmy od ekip działających 'na oko'.

Protokół szczelności to jedyny papier, który chroni Twoje pieniądze, gdy system nagle straci ciśnienie w środku zimy.

Zbyt bliskie rozmieszczenie odwiertów (efekt termosu)

Glina ma to do siebie, że powoli oddaje ciepło, ale też powoli się regeneruje. Jeśli na działce o powierzchni 600 m2 upchniemy trzy odwierty w odstępach co 4 metry, ziemia między nimi po prostu zamarznie na stałe po dwóch latach. Powstaje wtedy tzw. martwa strefa, gdzie grunt nie nadąża z pobieraniem energii z otoczenia. W Łodzi optymalny dystans między otworami o głębokości 90-100 metrów to minimum 7 metrów. Niestety, handlowcy często obiecują, że można wiercić gęściej, byle tylko zmieścić instalację na małym metrażu, co jest zwykłym kłamstwem technicznym.

W styczniu 2023 roku badaliśmy przypadek w Aleksandrowie Łódzkim, gdzie rury zasilające pompę miały temperaturę -4 stopnie Celsjusza już w połowie sezonu grzewczego. To oznacza, że grunt wokół sond stał się bryłą lodu. Lód ma co prawda lepszą przewodność niż sucha ziemia, ale jeśli nie rozmarznie w lecie, to z każdym rokiem dolne źródło będzie coraz słabsze. Właściciel musiał dogrzewać dom grzałkami elektrycznymi, co podniosło rachunek za styczeń o dodatkowe 840 zł. To efekt oszczędności miejsca i braku planowania geologicznego przed wejściem wiertnicy na teren.

Dobra firma geologiczna zawsze sprawdza kierunek przepływu wód podziemnych. Jeśli woda płynie pod ziemią (nawet powoli), można rozmieścić otwory sprytniej, wykorzystując naturalną regenerację termiczną. W Evarsaemlak planujemy układ tak, aby każdy metr bieżący rury miał 'swoje' 45-50 kWh energii do pobrania w ciągu roku. Jeśli te parametry zostaną przekroczone, system staje się niewydolny. Lepiej zrobić dwa głębsze odwierty po 95 metrów w większej odległości niż trzy płytkie po 60 metrów obok siebie. To prosta fizyka, której nie da się oszukać marketingowymi hasłami.

Zbyt bliskie rozmieszczenie odwiertów (efekt termosu)

Nieprawidłowy dobór glikolu i jego stężenia

Wiele osób zapomina, że to, co krąży w rurach pod ziemią, decyduje o sprawności wymiany ciepła. Najgorszym pomysłem jest stosowanie tanich glikoli niewiadomego pochodzenia lub przesadne rozcieńczanie koncentratu wodą z kranu. Woda w Łodzi bywa twarda (powyżej 18 stopni niemieckich), co przy kontakcie z niektórymi dodatkami antykorozyjnymi w glikolu może powodować wytrącanie się osadów. Te osady osiadają na ściankach rur PE-RC, tworząc warstwę izolacyjną o grubości 1-2 mm, która drastycznie pogarsza wymianę ciepła z gruntem. My zawsze używamy wody demineralizowanej do przygotowania mieszanki.

Stężenie glikolu powinno zapewniać odporność na zamarzanie do około -15 stopni Celsjusza. Niektórzy 'oszczędni' inwestorzy proszą o stężenie do -5 stopni, myśląc, że ziemia i tak jest cieplejsza. To błąd, bo przy samej rurze temperatura glikolu może spaść poniżej zera podczas intensywnej pracy pompy w lutym. Jeśli płyn zacznie gęstnieć lub krystalizować, opory tłoczenia wzrosną tak bardzo, że pompa obiegowa może się spalić. W 2021 roku serwisowaliśmy układ, w którym zbyt gęsty glikol (stężenie na -35 stopni) sprawiał, że pompa zużywała 190 W zamiast standardowych 45 W. To czysta strata prądu wynikająca z niewiedzy.

Z drugiej strony, zbyt niskie stężenie to ryzyko korozji elementów metalowych wewnątrz pompy ciepła. Nowoczesne urządzenia mają wymienniki płytowe ze stali nierdzewnej lutowane miedzią. Nieodpowiednie pH płynu (powinno być między 7,5 a 9) może w ciągu 5-6 lat doprowadzić do wżerów i zniszczenia drogiego podzespołu. Dlatego raz na 2 lata warto poświęcić 15 minut na sprawdzenie parametrów płynu prostym refraktometrem i papierkiem lakmusowym. Koszt takiej kontroli to właściwie tylko czas poświęcony na odkręcenie jednego zaworu, a daje pewność, że system jest bezpieczny.

Brak dokumentacji powykonawczej i mapowania

Ostatni błąd to czysta biurokracja, która mści się po latach. Po zakończeniu wierceń, każdy inwestor powinien otrzymać dokładną mapę z naniesionymi trasami rur i precyzyjną lokalizacją studzienki rozdzielaczowej. W 2024 roku braliśmy udział w naprawie rury, którą właściciel przeciął podczas montażu słupka pod ogrodzenie, bo 'wydawało mu się', że rury idą inaczej. Naprawa kosztowała 3 200 zł, bo musieliśmy przekopać pół ogródka, żeby znaleźć miejsce uszkodzenia. Gdyby miał mapę z dokładnością do 20 cm, uniknąłby tego problemu w 5 minut.

Dokumentacja powinna też zawierać tzw. profil litologiczny, czyli opis tego, co geolog znalazł w ziemi metr po metrze. To kluczowe informacje, jeśli kiedykolwiek w przyszłości zechcesz rozbudować dom lub postawić garaż w pobliżu odwiertów. Wiedza o tym, że na 12 metrach zaczyna się twarda glina zwałowa, a na 45 metrach mamy pokład piasku, jest bezcenna dla każdego konstruktora. W Evarsaemlak każda nasza realizacja kończy się przekazaniem teczki z 11 dokumentami, w tym certyfikatami na rury, karty charakterystyki glikolu i powykonawczą opinię geologiczną. To standard, który buduje wartość Twojej nieruchomości.

Pamiętaj też o zgłoszeniu zakończenia prac do odpowiedniego urzędu (zazwyczaj Urząd Miasta Łodzi lub Starostwo Powiatowe). Brak formalnego zamknięcia projektu robót geologicznych może być problemem przy sprzedaży domu lub próbie uzyskania dotacji z programu 'Moje Ciepło'. Urzędnicy coraz częściej sprawdzają, czy instalacja została wykonana zgodnie z zatwierdzonym projektem. Uporządkowane papiery to spokój na lata i dowód dla przyszłego nabywcy, że dom został wybudowany solidnie, a nie najniższym kosztem przez ekipę z ogłoszenia na słupie.

Mapa rur w ogródku jest ważniejsza niż projekt nasadzeń – ratuje system przed przypadkowym przecięciem łopatą.

Informacje prawne

Informacje na stronie nie są poradą techniczną ani ofertą handlową dla inwestorów.

Evarsaemlak Sp. z o.o. · al. Kościuszki 12, 90-419 Łódź, Polska · NIP 7252103948 · KRS 0000593810 · REGON 101348502 · Kapitał zakładowy 100 000 PLN

+48 42 633 82 41 · office@evarsaemlak.com